Nagrody im. Witolda Hulewicza – 21

Wspomnijmy więc tylko, że rozpiętość tematyczna dorobku laureatów jest wprost proporcjonalna do zajęć i zawodów, jakie uprawiał Witold Hulewicz, ziemianin, poeta, wydawca i redaktor czasopism, animator kultury (pamiętne środy literackie w Wilnie, bohaterem jednej z nich był nawet Gilbert Keith Chesterton!), wybitny radiowiec, autor pierwszego słuchowiska radiowego („Kiejstut”, 1928), twórca teatru radiowego, który jako pierwszy nazwał go teatrem wyobraźni. Był on  jedynym tłumaczem polskim Rainera Marii Rilkego autoryzowanym przez poetę, napisał niezwykłą książkę o Beethovenie pt. Przybłęda Boży. Za okupacji stał się „ojcem prasy podziemnej”, redagował i wydawał pierwsze czasopismo konspiracyjne „Polska Żyje” (po jego śmierci redagowane m.in. przez Zofię Kossak), co przyczyniło się do jego aresztowania przez gestapo, a następnie rozstrzelania w Palmirach w 1941 roku.

21. edycja Nagrody im. Witolda Hulewicza, będącej życiowym dziełem Romualda Karasia, który niezawodnie zasługuje na miano człowieka instytucji, autora siedmiotomowej (ponad 4 tys. stron) Antologii Wileńskiej, była chyba jeszcze bardziej różnorodna i bogata, niż każda z dwudziestu poprzednich, przyznawanych począwszy od 1995 roku (pierwsza edycja odbyła się w 100. rocznicę urodzin patrona Nagrody). 

Gran Prix Nagrody im. Witolda Hulewicza na rok 2016 otrzymał pośmiertnie Krzysztof Kąkolewski (zm. 24 maja 2015 roku), którego Romuald Karaś nazwał księciem reporterów, rezerwując miano króla reporterów dla Melchiora Wańkowicza. Autora Umarłego cmentarza i jego dorobku twórczego nie trzeba przedstawiać, w uzasadnieniu podkreślono jego rolę nauczyciela i guru młodszego pokolenia reportażystów, nie tylko w sensie formalnym (Kąkolewski był przez wiele lat wykładowcą na Wydziale Dziennikarstwa UW), lecz także w bezpośrednich kontaktach, kiedy to własne tematy podrzucał młodszym kolegom. „Kąkolewski był, jest i pozostanie wielki” – zakończył Karaś krótką, ale mocną laudację, dodając, że był po prostu pięknym i dobrym człowiekiem.

Laureatem Wielkiej Nagrody im. Witolda Hulewicza za całokształt twórczości kompozytorskiej i wieloletnią pracę pedagogiczną  w stołecznym sławnym konserwatorium, obecnie noszącym nazwę Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina – został Romuald Twardowski. Twórczość  tego kompozytora, urodzonego w Wilnie w 1930 roku, ucznia m.in. Bolesława Woytowicza i Nadii Boulanger, wyróżnia się wielką różnorodnością form, nasycona jest elementami sakralnymi lub wręcz poświęcona jest tematyce religijnej (także w sporej mierze prawosławnej), a jej wartość jest odwrotnie proporcjonalna do wielkiej skromności twórcy.

Wielką Nagrodę im. Witolda Hulewicza otrzymały dwie panie – Izabela Karolina Galicka oraz Hanna Sygietyńska, sławne odkrywczynie przed wielu laty obrazu El Greca pt. Ekstaza św. Franciszka w Kossowie Lackim. Paradoksem naszego życia kulturalnego jest fakt, że odkrywczynie El Greca (którego obraz wyceniany jest dzisiaj na 150 milionów dolarów!) nigdy dotychczas za swoje odkrycie nie zostały nagrodzone. Przy okazji wyszło na jaw, że Hulewicz był narzeczonym siostry taty pani Galickiej i w domu przezywano go Hutold Wilewicz. Takie były zabawy (językowe) w one lata. Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik przyznał (na wniosek Kapituły Nagrody)  nie tylko skromne załączniki finansowe dla obu pań w wysokości po 5000 złotych, lecz także Medale „Pro Mazovia”.

Naturalnie nie ma możliwości , by przedstawić wszystkich nagrodzonych. W każdym razie byli wśród nich poeci, animatorzy kultury, badacze biografii Hulewiczów z Trzemeszna (nagrodę młodych w tej dziedzinie otrzymał np. dwunastoletni Jaś Adamski, trzeci w rodzinie, po starszym bracie i ojcu, którzy otrzymali ją w poprzednich latach), redaktorzy lokalnej prasy (Irena Waluś z Grodna, redagująca na wysokim poziomie literackim „Magazyn Polski”), regionaliści (np. Jerzy Michał Sołdek, m.in. redaktor naczelny „Głosu Nałęczowa”), archeolog  badacz prapoczątków naszych dziejów, Jarosław Rola z Piły, syn Zygmunta Roli, autora książki pt. Tajemnice Katedry Gnieźnieńskiej, także nagrodzonego, a wreszcie specjalistka w dziedzinie mikrobiologii klinicznej, pani prof. Zofia Zwolska, która całe życie poświęciła walce z gruźlicą i napisała książkę o Robercie Kochu, odkrywcy bakterii tej na nowo groźnej choroby.

I jeszcze kilkoro innych, m.in. twórca radiowy Marek Mądrzejewski, „poszukiwacz prawdy”, umiejętnie wypełniający tzw. „białe plamy”  historii, a także Andrzej Laudowicz, wywodzący się z Ziemi Kalisko-Łęczyckiej, ziemianin, współtwórca i „szara eminencja” Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego, autor książki pt. Owce polskie. Trzeba też przynajmniej wymienić laureatkę Kalinę Izabelę Ziołę z Poznania, redaktorkę Antologii poezji ormiańskiej i Antologii poezji polskiej – po ormiańsku oraz młodego, 27-letniego poetę z Wilna, Daniela Krajczyńskiego, kontynuatora – lecz w duchu nowej wrażliwości – bogatego liczbowo i jakościowo nurtu poetyckiego poprzedniego pokolenia tamtejszych twórców. A także Ewę Marię Serafin, autorkę będącej jej debiutem prozatorskim powieści pt. Zamknięci w skale, wedle oceny Karasia – drapieżnej, światoburczej, napisanej w konwencji ostrego pamfletu. I jeszcze Barbara Figurniak, artystka w dziedzinie poezji śpiewanej (m.in. śpiewa wiersze Baczyńskiego i Hulewicza), współpracująca z Wiesławem Budzyńskim, znawcą twórczości Baczyńskiego i Schulza, a przede wszystkim z kompozytorem Mateuszem Jaroszem, z którym razem otrzymali Nagrody im. Witolda Hulewicza. Swoim śpiewem ozdobiła ona uroczystość w Domu Literatury.

W ostatnich latach mam zaszczyt uczestniczyć w pracach Stowarzyszenia im. Witolda Hulewicza (którego jestem współzałożycielem) i Kapituły Nagrody jego imienia. I widzę jaki to jest niesamowity mozół i jakie niebywałe bariery prawie  niemożliwe  do przekroczenia, jeśli chodzi o zdobycie jakichś niewielkich chociażby środków finansowych na te nagrody. I jaka to jest całoroczna gigantyczna praca, polegająca na zweryfikowaniu setek zgłaszanych kandydatur. A po prawdzie, chociaż Kapituła liczy kilkanaście szanowanych i zacnych osób, to gros tej pracy wykonuje, proszę mi wierzyć, nie kto inny tylko Romuald Karaś, który tę Nagrodę wymyślił, razem z córką Agnieszką, autorką książki o Hulewiczu pt. Inny. Miał zbudować wieżę, wyprodukowali film o nim, pokazywany kilkakrotnie w telewizji polskiej, wydawał tomiki jego wierszy itp. W ciągu minionych lat Nagroda im. Witolda Hulewicza zdobyła sobie wielki prestiż, jej laureatami są takie znakomitości jak Barbara Wachowicz (dostarczycielka wielu kandydatów do nagród i nieprześcigniona ich laudatorka), Marian Pilot, Bohdan Tomaszewski, Zbigniew Jerzyna (laureat dwukrotny), Ignacy Gogolewski, Wojciech Piotrowicz, poeta i znawca dogłębny spraw litewskich, i wielu, wielu innych idących już w setki, jeśli wziąć pod uwagę wszystkie minione 21 lat.

Jerzy Biernacki

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kultura w sieci, Witold Hulewicz on-line i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.