Pamięć i modlitwa

W czerwcu br. minęła 79. rocznica zamordowania przez Niemców Witolda Hulewicza w Palmirach pod Warszawą. 12 czerwca, w dzień rocznicy, z inicjatywy prezesa założonego pięć lat temu Stowarzyszenia im. Witolda Hulewicza, Romualda Karasia przedstawiciele Stowarzyszenia udali się do Palmir, by nawiedzić grób tego niewątpliwego miłośnika języka niemieckiego, poety i tłumacza poezji niemieckojęzycznej, przede wszystkim Rainera Marii Rilkego (z którym się przyjaźnili) i innych poetów. Kongenialność przekładów Hulewicza potwierdziła się w latach 70. ubiegłego wieku, gdy wznawiano jedyną powieść wielkiego Austriaka pt. Malte (właśc. Pamiętnik Malte Lauridsa Brigge), kiedy to przedwojenny przekład Hulewicza wygrał z tłumaczeniem nowym i został opublikowany.

Uczestnikami odwiedzin w Palmirach, prócz prezesa Stowarzyszenia, byli jeszcze: jego sekretarz, Jerzy Biernacki i wnuk Karasia, Bartłomiej Lewandowski w roli fotografa dokumentującego wizytę. Romuald Karaś, jak gdyby był tu wczoraj szybko odnalazł grób rozstrzelanego wraz z grupą więźniów Pawiaka poety, chociaż mówił, że ostatni raz cmentarz w Palmirach odwiedził wiele lat temu. Złożyliśmy kwiaty i zmówiliśmy krótką modlitwę w intencji Zmarłego.

Podczas spaceru alejkami wzdłuż grobów i krzyży (jest ich 2116), zwróciliśmy uwagę na dużą liczbę grobów bezimiennych, oznaczonych literami NN., sporą liczbę przedstawicieli rzemiosła i różnych zawodów inteligenckich ( adwokaci, urzędnicy, nauczyciele). Zatrzymaliśmy się przy sarkofagach Janusza Kusocińskiego – wybitnego sportowca i żołnierza Polskiego Państwa Podziemnego, Macieja Rataja – marszałka Sejmu, Mieczysława Niedziałkowskiego – wybitnego działacz PPS i publicysty.

Rzecz jasna, cmentarz w Palmirach jest to miejsce skłaniające do refleksji. Prezes, ogarniając wzrokiem tę wielohektarową smutną, a właściwie przerażającą przestrzeń, zadziwił się raz jeszcze głośno, mówiąc: „I popatrzmy, to wszystko zawdzięczamy co najmniej 90 procentom narodu niemieckiego, który wybrał na swego przywódcę obłędnego ludobójcę i sam w ogromnym stopniu wziął udział w licznych zbrodniach”. Myślę zresztą i właściwie wiem, że te 90 procent to liczba zaniżona. Linię Hitlera popierali prawie wszyscy Niemcy, wliczając w to powszechny wśród elity naukowej i artystycznej syndrom Sonnenbruchizmu, opisanego w Niemcach Leona Kruczkowskiego.

Zwracała uwagę niewielka liczba świeżych kwiatów złożonych na grobach i obecność tylko nielicznych, pojedynczych przychodniów. Prezes chciał podarować znajdującemu się przy cmentarzu muzeum tomik wierszy Witolda Hulewicza Miasto pod chmurami, wydany pod auspicjami Stowarzyszenia, poświęcony Wilnu, lecz podwoje obiektu były zamknięte. Spostrzeżenia te niezawodnie związane są także z koronawirusem, z panującą pandemią.

Podczas zebrania członków Stowarzyszenia jakiś czas później jeden z kolegów wyraził przypuszczenie i nadzieję, że w projekcie „Witold Hulewicz on line” znajdą się także teksty w języku niemieckim. Żeby Niemcy – dodał z prostotą – wiedzieli, kogo zabili.

JERZY BIERNACKI

Fot. © Bartek Lewandowski

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Kultura w sieci, Witold Hulewicz on-line i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.